Pan Jan Kowalski zwrócił się do nas po raz pierwszy w marcu roku 2013 o rozliczenie z podatku holenderskiego za rok 2012. Jego zarobek był wysoki ze względu na dużo nadgodzin. Pan Jan zarobił ponad 30 tys. euro brutto i po obliczeniu wyszło że trzeba będzie oddać do urzędu skarbowego 90 euro. Oczywiście, doradziliśmy temu panu aby się rozliczył, ponieważ w tej sytuacji rozliczenie z podatku jest obowiązkowe. Lepiej rozliczyć się samemu, niż czekać aż urząd skarbowy upomni się o swoje pieniądze. Pan Jan Kowalski zapłacił 90 euro do urzędu skarbowego i był zadowolony z porady jaka mu daliśmy.

Minęło parę miesięcy i otrzymaliśmy niepokojący telefon od pana Jana. Chodziło o rozliczenie za rok 2011, którego dokonało inne biuro rozliczeń podatkowych. Do pana Jana przyszło pismo informujące, ze w roku 2011, pan Jan odpisał od podatku ponad 2 tys euro, za koszty dojazdu do pracy. Urząd skarbowy żądał dowodów na to, ze Jan Kowalski rzeczywiście wydal 2 tys euro na dojazd do pracy. Jeżeli w ciągu 2 tygodni urząd skarbowy nie dostanie dowodów to trzeba będzie oddać cały zwrot z podatku, który za rok 2011 wynosił 980 euro. Pan Kowalski był zdziwiony gdyż nigdy nie poniósł takich kosztów aby dojechać do pracy, ponieważ do pracy miał 1 kilometr i zawsze chodził na piechotę. Nawet jakby pan Jan jeździł do pracy swoim autem i poniósł by koszty na benzynę i tak nie mógł by tego odpisać od podatku. Uwaga!! Koszty dojazdu do pracy można odpisać od podatku tylko w tych przypadkach:

  1. dojazd do pracy odbywa się transportem miejskim (pociąg, autobus), czyli nie własnym autem lub rowerem
  2. posiadasz zaświadczenie z komunikacji miejskiej (openbaarvervoerverklaring), na którym wyraźnie widnieje jaki dystans dojeżdżasz do pracy i ile razy w tygodniu, musisz również posiadać bilet miesięczny
  3. jeżeli nie masz zaświadczenia z komunikacji miejskiej twój pracodawca może wystawić zaświadczenie (reisverklaring), na którym widnieje ze dojeżdżasz do pracy transportem miejskim, w tym przypadku musisz przedstawić wszystkie bilety

O te dokumenty właśnie pytał Urząd Skarbowy pana Kowalskiego, jak by pan Jan miał te dokumenty i posłał do urzędu skarbowego, nic by się nie stało. Jednak pan Kowalski dokumentów nie ma bo nie dojeżdżał do pracy tylko chodził na piechotę. Okazuje się że były księgowy pana Jana, chciał go tak zadowolić dużym zwrotem z podatku, że wymyślił sobie fikcyjny odpis z podatku i w ogóle nie poinformował o tym swojego klienta. Jedyne co my możemy zrobić dla Pana Kowalskiego to przedzwonić do Urzędu Skarbowego i wytłumaczyć sytuacje. Poinformować, że pan Kowalski stal się ofiara księgowego, który łapie klientów na duże zwroty z podatku, a o odpisie kosztów dojazdu pan Kowalski nic nie wiedział. Niestety cały zwrot z podatku za rok 2011 pan Kowalski musi oddać na konto Urzędu Skarbowego. Księgowy, który rozliczał pana Jana nie odbiera telefonów a swoje biuro przeniósł w nieznane miejsce.

Oczywiście Jan Kowalski to zmienione nazwisko, danych księgowego też nie podaliśmy w artykule. Jednak mam nadzieje, że to będzie dla was przestroga i zastanowicie się wpierw zanim oddacie swoje rozliczenie podatkowe w ręce niekompetentnych osób.